Wbrew opiniom tak zwanych znawców tego rynku, nie słabnie zainteresowanie kartami kredytowymi. Nadal plastikowe pieniądze są najpopularniejszym sposobem przeprowadzania wszelkiego rodzaju transakcji finansowych. Nadal najchętniej za produkty w sklepach i usługi płacimy kartami kredytowymi. Jedna rzecz tylko dziwi. Dlaczego mimo upływu czasu posiadacze kart kredytowych nadal nie do końca rozumieją czym są karty kredytowe i jakie są zasady korzystania z nich. Stąd później tyle nieporozumień przy rozliczeniach z bankami. Klienci nadal nie do końca rozumieją czym jest okres bezodsetkowy, jakie zasady obowiązują przy rozliczeniach z bankiem, jakie jest oprocentowanie kredytu zaciągnietego poprzez karty kredytowe itd. Mimo to zainteresowanie kartami kredytowymi rośnie i coraz więcej osób sięga po plastikowy pieniądz. Karty kredytowe są nadal wielkim hitem bankowym.
W roku ubiegłym największym zainteresowaniem klientów cieszyła się karta kredytowa money banku, lukas banku oraz citi handlowego. A jakie rodzaje kart były najpopularniejsze? Najczęściej klienci sięgali po te najzwyklejsze, standardowe. Jednakże nie brakowało również chętnych na srebrne, złote czy platynowe. O czarnych kartach nie warto wspominać, bowiem niewiele osób stać na nie. O kolorze karty kredytowej zazwyczaj decyduje grubość portfela klienta. Zwykłą kartę można dostać już przy dochodach 500 złotych, natomiast w staraniach o złotą trzeba było się legitymować dochodami w granicach 4-5 tysięcy złotych. Kiedyś złota karta kredytowa oznaczała prestiż, uznanie oraz przywileje. Nawet teraz są jeszcze bardzo wymagające banki. Są to już jednak pojedyncze przypadki, bowiem banki w pogoni za pieniędzmi i klientem znacznie obniżyły wymagania. Niestety złoto kart kredytowych zaczyna pokrywać się patyną.
- Gdybyśmy zechcieli uporządkować świat kart to można karty kredytowe przedstawić w sposób następujący: karty standardowe to potrzeby, srebrne to korzyści, a złote to prestiż i przywileje – twierdzi specjalista od rynku kart kredytowych. Kolory są właśnie przyporządkowane potrzebom i zadaniom jakie karty kredytowe mają spełniać. To prawda, że złote karty kredytowe nie świecą już takim blaskiem jak jeszcze do niedawna i teraz na złoto może sobie pozwolić osoba z dochodami netto poniżej tysiąca złotych. Złoto przyciąga nie tylko kolorem, ale także wysokimi limitami, prestiżem, różnymi przywilejami. Ale złoto to także wysokie opłaty za ich obsługę, o czym zdają się zapominać osoby, które po prostu na nie nie stać – twierdezi doradca kredytowy.
Rzeczywiście prowadzenie złotych kart kredytowych płaci się jak za zboże. Cena promocyjna citi handlowego to 120 złotych, toyoty banku 240 złotych. Są też i droższe banki. Różne też są warunki korzystania ze złotych kart. Najlepsze są chyba w multibanku, w którym wystarczy, że w ciągu miesiąca wykonamy transakcje finansowe na 1500 złotych i dzięki temu opłata za korzystanie ze złotej karty kredytowej zostanie klientowi zwrócona. Należy także pamiętać, że posługując się złotymi kartami kredytowymi klientom przysługuje również szereg zniżek.
Monthly Archives: Luty 2010
Złoto pokrywa patyna
Złoto złotu nierówne
Bogaty świat kart kredytowych stale wzbogacany jest o kolejne oferty, a więc klienci mają w czym wybierać i przebierać: zwykłe, standardowe karty kredytowe, srebrne, bursztynowe, złote, platynowe, a nawet czarne karty kredytowe. O czarnych kartach kredytowych najmniej słychać i namniej jest wokół nich rozgłosu, bowiem takie karty przyznawane są jedynie przez banki dla najbardziej zaufanych, o odpowiedniej pozycji społecznej klientów, posiadających przy tym mocno wypasione portfele. Dla tych mniej sytuowanych, ale nie zwykłych Kowalskich, banki przygotowały srebrne, złote i platynowe karty kredytowe. Do niedawna największym prestiżem cieszyły się złote karty kredytowe. Ich właściciele musieli wykazać się miesięcznymi wpłatami na konto powyżej 5000 złotych. A później ich prestiż spadał, malały też wymagania banków i aby złotą kartę kredytową uzyskać nie trzeba już było aż tak wielkich dochodów. Dzisiaj są już banki, którym do przyznania złotej karty wystarczy dochód netto w wysokości niespełna 700 złotych. Z miesiąca na miesiąc złote karty kredytowe traciły blask, aż wreszcie całkowicie pokryły się patyną. Banki postawiły na ilość rezygnując z jakości. Kiedyś włąściciel złotej karty kredytowej mógł liczyć na przywileje, dziś może tylko zapłacić za taką kartę o wiele więcej niż za zwykłą. Po co więc bankom potrzebna była tego rodzaju dewaluacja złota?
- Odpowiedź jest prosta – wyjaśnia znawca tego rynku – utrzymanie zwykłej karty kredytowej najczęściej nie przekracza 500 złotych miesięcznie, złotej karty kredytowej kilka razy więcej. Banki w poszukiwaniu gotówki poszły w ilość kosztem jakości. Natomiast nie bardzo wiem czym kierują się klienci banków, którzy nie mając odpowiednich wpływów decydują się na złotą kartę. Prawdopodobnie ze względu czysto snobistycznych. Płacenie zwykłą kartą kredytową, a złotą kartą to dopiero frajda i uznanie w oczach innych osób. Tymczasem za złoto przyjdzie im zapłacić i to niemało. Są jednak jeszcze banki, które usiłują przywrócić dawny blask złotym kartom kredytowym, utrzymując limity miesięcznych wpłat na konto na poziomie 3000 złotych. W tych bankach klienci mogą też liczyć na należne złotej karcie przywileje.
Tymczasem posiadając określone dochody najlepiej przejrzeć oferty i dobrać dla siebie najbardziej odpowiednią. Nie sztuka bowiem postarać się o prestiżową kartę, ale później ją utrzymać. Należy też zwrócić uwagę na oprocentowanie takiego kredytu oraz rodzaj karty. Zawsze bowiem tak jest, że karty kredytowe mastercard są z reguły tańsze niż karty visa.
